Yves Larock - Rise Up | pv
cho lera, jak mi się nic nie chce.
mam zakwasy-nie-wiadomo-po-czym. wczoraj miałam świetny dzień, dzisiaj prawie cały czas leżę na łóżku albo układam pasjansa. na śliwki raz się ruszyłam i obejrzałam trochę Coffee Prince.
i tyle.
szalenie aktywny przedostatni wtorek wakacji. jeśli w ogóle dzisiaj jest wtorek, bo nie mam pewności czy nie poniedziałek. naprawdę, pogubiłam się.
chyba zaraz zjem sobie trochę oscypka.
w poniedziałek idę do ortodonty, znowu będą mnie zęby bolały. ;< nie chcę... już się przyzwyczaiłam do aparatu, już mi wcale nie przeszkadza, nie boli... a teraz znowu będzie to samo co na początku.
Jason leci. i to I'm Yours. Jason jest cudowny. uspokaja, albo napełnia energią. zależy od wcześniejszego nastroju. dzisiaj zdecydowanie uspokaja... nie to, żebym wcześniej była jakoś niespokojna czy coś takiego... zaraz zginę.
a wczoraj sprzedałam krowę. taką żywą, trzyletnią. ^_^ przez przypadek, kiedy akurat poszłam do Wuja.
może ja po tym moim biol - chemie pójdę na jakąś Akademię Rolniczą? może wczoraj odkryłam swoje powołanie?
założę gospodarstwo i będę hodowała krowy. i będę miała dużo psów, żeby tych krów pilnowały. bo chyba da tak radę, nie? skoro psy pilnują owiec to chyba i krów.
i nie będę się ruszała z tego mojego rancza. po mleko ktoś będzie przyjeżdżał. jedzenie będę kupowała przez Internet. książki, ubrania i gazety też. zero kontaktu z ludźmi i z dużymi miastami.
może tylko jakiegoś mężusia sobie znajdę. (najpierw napisałam "kupię". xD takiego zettai kareshi, chłopaka idealnego, Night'a, 01). w sumie to by się przydał mężuś. on by się zajmował tymi krowami, ja bym była tylko od ich głaskania, żeby rosły w miłości i dawały dużo mleka.
nierzeczywisty, porąbany, ale w sumie fajny plan.
chociaż, tak naprawdę, to mogłabym te krowy z niego zlikwidować. bez nich byłoby jeszcze fajniej.
czy ja dzisiaj smęcę czy mi się tylko wydaje?
i stęskniłam się za Kozą. ;[ miałyśmy się spotkać w tym tygodniu, ale coś mi się to nie widzi, nie wiem czemu.
a wczoraj... był dobry dzień.
a teraz już zjadłam kawałek oscypka, mam piwo, jest zimno, ciemno, znowu słucham I'm Yours, nikt nie ma o nic do mnie pretensji, jest fajnie. |